NAJNOWSZE

pi膮tek, 18 grudnia 2015

Wiem, co zrobi艂e艣 tego lata...

藕r贸d艂o
Ukrywaj膮cy si臋 pod p艂aszczykiem powie艣ci obyczajowej mroczny thriller psychologiczny, bezwstydnie i bez ostrze偶enia obna偶aj膮cy wszystkie przywary wsp贸艂czesnego spo艂ecze艅stwa...

I wtedy co艣 si臋 zdarzy艂o.
By艂 to szczeg贸艂, nic wi臋cej.
Szczeg贸艂, na kt贸ry pocz膮tkowo nie zwraca si臋 uwagi,
a kt贸ry dopiero p贸藕niej zyskuje na znaczeniu.
Z moc膮 wsteczn膮.


Tytu艂: Dom letni z basenem
Autor: Herman Koch
Wydawnictwo: Media Rodzina
Seria: Gorzka Czekolada


Holender Herman Koch to prawdziwy cz艂owiek renesansu – aktor (zwi膮zany z kinem, ma艂ym ekranem i radiem), producent telewizyjny oraz autor felieton贸w, opowiada艅 i powie艣ci. Prze艂omem w jego karierze pisarza sta艂a si臋 sz贸sta z kolei ksi膮偶ka – Kolacja (2009). By艂 to fenomen na skal臋 mi臋dzynarodow膮 – przet艂umaczono j膮 na ponad 30 j臋zyk贸w, a w samej tylko Europie sprzeda艂a si臋 w nak艂adzie ponad miliona egzemplarzy (zaadaptowano j膮 r贸wnie偶 na potrzeby teatru i filmu).

Wynaj臋li艣my w tym roku dom z basenem, blisko pla偶y.
Jak b臋dziecie mie膰 ochot臋, wpadnijcie.
Miejsca jest pod dostatkiem.

G艂贸wnym bohaterem kolejnej powie艣ci Kocha – Domu letniego z basenem – jest Marc Schlosser. Lekarz pierwszego kontaktu (maj膮cy wspaniale prosperuj膮c膮 praktyk臋 w bardzo dobrej dzielnicy), kt贸ry sp臋dza wraz z pi臋kn膮, ukochan膮 偶on膮 i dwiema wspania艂ymi c贸rkami wakacje w domu swojego pacjenta. Nie byle jakiego pacjenta, bo gwiazdy scen teatralnych – Ralpha Meiera, kt贸rego 偶ona jest r贸wnie poci膮gaj膮ca, co aktor nieatrakcyjny, a dw贸jka ich syn贸w jest akurat w wieku latoro艣li doktora. Przepis na superwakacje? Owszem. Ale tylko na pierwszy rzut oka…

Rekonstruowanie naszego pierwszego spotkania sprawia艂o nam obojgu przyjemno艣膰
jeszcze na d艂ugo po naszym pierwszym poca艂unku.

Ciekawie zaprojektowana ok艂adka w cudownym kolorze lata – turkusie. Wewn膮trz soczy艣cie pomara艅czowa niby dojrza艂e w s艂o艅cu po艂udnia owoce. Na skrzyde艂kach znajduj膮 si臋 wprowadzaj膮ce do lektury nota o autorze i fragment ksi膮偶ki, po kt贸rym nabiera si臋 na ni膮 apetytu. Jakby tego by艂o ma艂o – 艣wietny opis powie艣ci z ty艂u ok艂adki oraz fragmenty recenzji, kt贸re sprawiaj膮, 偶e ju偶 na pewno nie wypu艣cimy jej z r臋ki.

Jest pan wi臋kszym pijakiem ni偶 Pablo Picasso,
lecz nie dysponuje pan nawet jedn膮 dziesi膮ta jego talentu.
Prawd臋 m贸wi膮c to marnotrawstwo.
Marnotrawstwo alkoholu oczywi艣cie.

Pocz膮tku tej powie艣ci nie zapomni si臋 nigdy. Bo jest nim… opis badania per rectum. Kto wie – zrozumie, kto nie wie – ma do wyboru: albo zaryzykowa膰 i sprawdzi膰, albo da膰 si臋 zaskoczy膰.

Nie jestem Georgem Clooneyem.
Moja twarz nie nadawa艂aby si臋 do g艂贸wnej roli w serialu medycznym.
Dysponuj臋 jednak pewn膮 aur膮, a dok艂adniej m贸wi膮c spojrzeniem,
kt贸re jest wsp贸lne lekarzom wszelkich specjalizacji.
Jest to spojrzenie, kt贸re – nie wiem, jak to inaczej wyrazi膰 rozbiera.

Konkretny, rzeczowy, a zarazem subtelny i pragmatyczny ton lekarza pierwszego kontaktu, kt贸ry jest narratorem, pozwala spojrze膰 na wiele spraw z zupe艂nie innej perspektywy. Cz臋sto nad wyraz niespodziewanej perspektywy. Trafne spostrze偶enia, b艂yskotliwe uwagi, riposty inteligentnego cz艂owieka, kt贸ry czasem jednak si臋ga po j臋zyk znacznie mocniejszy i – co tu du偶o m贸wi膰 – szokuj膮cy.

 W wolnych zawodach nadu偶ycia s膮 cz臋艣ciej regu艂膮 ni偶 wyj膮tkiem.

Koch przewrotnie igra z czytelnikiem, wprowadzaj膮c go w b艂膮d raz za razem. Kiedy ju偶 s膮dzimy, 偶e wiemy, co si臋 sta艂o, co si臋 dzieje i co wydarzy – nast臋puje zwrot o 180 stopni. Wszystko zmienia si臋 jak w rollercoasterze, nie daj膮c nam chwili wytchnienia. Prawdy, p贸艂prawdy i k艂amstwa przeplataj膮 si臋 ze sob膮 jak w teatrze cieni. I nie wiemy ju偶 nic. Nic, pr贸cz tego, 偶e z nieba leje si臋 偶ar, woda w basenie jest rozkosznie ch艂odna, a okolice ciesz膮 oczy nieska偶on膮 przyrod膮.

Instynkt nie da si臋 wyeliminowa膰. (…)
Wielki cywilizacji mog膮 go uczyni膰 niewidzialnym.
Kultura i wymiar sprawiedliwo艣ci zmuszaj膮 nas, by trzyma膰 go w cuglach.
Lecz instynkt czai si臋 tu偶 za rogiem i tylko czeka, a偶 kto艣 si臋 na chwil臋 zapomni.

Ten pozorny spok贸j, stagnacja, czas, leniwie przesypuj膮cy si臋 mi臋dzy palcami niby piasek na pla偶y, skrywaj膮 mroczne, niebezpieczne instynkty, kt贸re tylko czekaj膮, by wzi膮膰 g贸r臋 nad pozorami dobrego wychowania i norm spo艂ecznych. Ile bowiem tak naprawd臋 znaczy przysi臋ga Hipokratesa? Jak bardzo lekarz mo偶e przekroczy膰 granic臋 kontakt贸w z pacjentem i jego rodzin膮? Jak daleko mo偶e posun膮膰 si臋 m臋偶czyzna w obronie swojej rodziny? I kiedy zemsta staje si臋 rzecz膮 naturaln膮, moralnym obowi膮zkiem, a nawet prawem?

Czasem co艣 dzieje si臋 zbyt pr臋dko. Zbyt pr臋dko, aby uzna膰 to za przypadek.

Zestawienie statycznej, pi臋knej, niewinnej i spokojnej przyrody z (teoretycznie) normalnym, pouk艂adanym i bezpiecznym 偶yciem (w zasadzie) porz膮dnych i godnych szacunku bohater贸w powie艣ci na pocz膮tku wsp贸艂gra idealnie. A potem… Potem nagle – niby fale tsunami – wyp艂ywaj膮 na wierzch kolejne brzydkie sekrety, odra偶aj膮ce zachowania, skrywane zboczenia i niepo偶膮dane prawdy… Odarte z pozor贸w postacie jawi膮 si臋 ze swoimi najwi臋kszymi l臋kami, najwstydliwszymi tajemnicami i najgorszymi wadami.

I wtedy nagle nadesz艂a ta chwila,
chwila, do kt贸rej p贸藕niej jeszcze wielokrotnie wraca艂em my艣lami.
Chwila, kt贸ra powinna mnie by艂a ostrzec.

Jak w filmach Smarzowskiego – raz 艣miejesz si臋 do rozpuku, a potem – nagle i niespodziewanie – dostajesz cios prosto w splot s艂oneczny, brakuje ci tchu i jedyne, co wiesz, to 偶e o niczym nie masz poj臋cia.

"Spojrzenie m贸wi wi臋cej ni偶 s艂owa" to bana艂, ale bana艂 r贸wnie偶 m贸wi wi臋cej ni偶 s艂owa.

M臋ski, prosty, a czasami wr臋cz surowy i ocieraj膮cy si臋 o wulgarno艣膰 j臋zyk nadspodziewanie dobrze wsp贸艂gra z tre艣ci膮 powie艣ci. 52 rozdzia艂y zgrabnie stopniuj膮 akcj臋 i dawkuj膮 napi臋cie – raz d膮偶膮c prosto do celu, raz ukazuj膮c przemy艣lenia i 偶ycie wewn臋trzne g艂贸wnego bohatera. Dra偶ni膮ce ciekawo艣膰 czytelnika fragmenty przeplataj膮 opisy, w kt贸rych poznajemy lekarza – jego karier臋, 偶ycie rodzinne i spostrze偶enia dotycz膮ce otaczaj膮cego go 艣wiata. Uwagi r贸wnie ciekawe, co clou fabu艂y.
Ksi膮偶ka wci膮ga tak bardzo, 偶e nawet liter贸wki i inne b艂臋dy korekty nie psuj膮 wspania艂ej zabawy.

Kto nie zna historii, skazany jest na jej powtarzanie, przekonuje si臋 nas a偶 do znu偶enia.
Ale czy esencja istnienia nie tkwi w艂a艣nie w powtarzaniu?
Narodziny i 艣mier膰.
S艂o艅ce, kt贸re ka偶dego ranka wschodzi, a wieczorem zachodzi.
Lato, jesie艅, zima, wiosna.
M贸wimy o pierwszym 艣niegu, cho膰 to taki sam 艣nieg jak przed rokiem.

Dom letni z basenem to powie艣膰 niemal doskona艂a, 艂膮cz膮ca w sobie zarazem wyrafinowanie i najwi臋ksz膮 plugawo艣膰, czyst膮 i bezinteresown膮 mi艂o艣膰 oraz dzikie, niczym nieskr臋powane po偶膮danie, sprawiedliwo艣膰, kt贸ra nie wymaga t艂umaczenia, i pora偶k臋 wynikaj膮c膮 z b艂臋dnych decyzji.

Czasem przewijasz 偶ycie do ty艂u, jak film,
by zbada膰, w kt贸rym momencie mog艂o potoczy膰 si臋 jeszcze w innym kierunku.
"Tutaj", stwierdzasz, "w tym miejscu…".

Stawiaj膮ca wa偶kie pytania lektura nie pozwoli o sobie zapomnie膰. Odzieraj膮c z poz艂oty i blichtru 艣wiat klasy 艣redniej oraz tzw. show biznesu, udowadnia, 偶e jest to jedynie tombak i gra pozor贸w. Tyle偶 zdradliwa i fa艂szywa, co – tak naprawd臋 – przez wszystkich akceptowana. Krzywe zwierciad艂o p臋ka w stos od艂amk贸w, z kt贸rych powstaje… kolejne lustro rzeczywisto艣ci. Naszej rzeczywisto艣ci.

Po raz pierwszy poczu艂em, jak ciarki przechodz膮 mi po plecach (...).

Pasjonuj膮cy, wstrz膮saj膮cy, inteligentny, nieprzyjemny i wci膮gaj膮cy zarazem Dom letni z basenem to must have wszystkich fan贸w nie tylko klasyki krymina艂u w stylu Agathy Christie, ale i thriller贸w spod znaku Thomasa Harrisa, Johna Grishama czy Robina Cooka.

Share:

2 komentarze :

Wiele dla nas znacz膮 Wasze opinie, dlatego dzi臋kujemy za ka偶dy zostawiony 艣lad i zach臋camy do komentowania i dzielenia si臋 swoimi przemy艣leniami.

 
Wr贸膰 na g贸r臋
Copyright © 2014 Essentia. Design: Otw贸rzBlo.ga | Distributed By Gooyaabi Templates