Jak mają się w Polsce sprawy związane z kulturą? Czego dziś człowiek oczekuje od sztuki? Zaryzykowałabym stwierdzenie, że coraz więcej! Nawet na ulicy można usłyszeć rozmowy przeciętnych obywateli o najnowszych filmach, ich komentarze, krytykujące banały i pochwalające oryginalne pomysły. W tramwaju aż roi się od zaczytanych ludzi, którzy potrafią nawet w zabieganym, pełnym pośpiechu dniu znaleźć chwilę, żeby poczytać, posmakować literatury. Muszę przyznać, że często są to nawet dzieła ambitniejsze niż pełne prostoty romanse. Jak widać, ludzie łakną sztuki, potrzebują jej do życia – sztuka przecież wiąże się z uczuciami, a bez uczuć życie nie smakowałoby tak samo.
Odkąd pamiętam, miałam potrzebę poznawania świata. Nie była to potrzeba przejściowa albo taka, o której mogłabym tak po prostu zapomnieć. Musiałam doznawać nowych rzeczy, uczuć. To było silniejsze ode mnie i nadal jest. Teraz uważam siebie za duszę artystyczną. Nie mówię, że jestem wybitnym malarzem, pisarzem czy muzykiem. Jednak mimo to mam naglącą potrzebę poznawania sztuki w szeroko pojętym znaczeniu. Nie różni się niczym od tej z dzieciństwa. Gdziekolwiek spojrzę, znajduje się coś ciekawego – jakiś obraz, film, muzyka... To wszystko mnie przytłacza, ale daje też poczucie szczęścia.