Mała rajska wyspa. Można pić drinki i bawić się do białego rana. O takim beztroskim pobycie marzy większość. Ale nawet w tak cudownym miejscu może trwać gra o życie.
To niewielkie ptaki drapieżne z rodziny sokołowatych. Są bardzo ładne. Mają lekko rudawe piórka w czarne trójkątne plamki. Gnieżdżą się na drzewach albo w skałach. Kilka z nich założyło gniazda pod gzymsami rezydencji, więc będziesz miała okazję zobaczyć je z bliska.
Pustułka to kryminalny debiut Katarzyny Bereniki Miszczuk, która do tej pory słynęła raczej z powieści fantastycznych. To moje pierwsze spotkanie z autorką i chociaż czegoś zabrakło mi w tej książce, to chętnie poznam twórczość Miszczuk.
Do książek tej autorki za każdym razem podchodzę z wielkim entuzjazmem, od kiedy parę lat temu zakochałam się w jej debiutanckim Wilku i Wilczycy. Mimo że były to książki typowo młodzieżowe, to w pewien sposób autorka przekonała mnie do siebie humorem pozycji i faktem, że czytało się ją bardzo lekko i przyjemnie. Zabierając się do Pustułki, byłam niesamowicie ciekawa, co tym razem nam pokaże. Biorąc pod uwagę tematykę pozycji, zapowiadał się naprawdę ciekawy, pełen napięcia kryminał – jak pani Miszczuk poradziła sobie z zadaniem, którego się podjęła?