![]() |
Brytyjczycy wyhodowali już na swoim rynku wiele książek znakomitych autorów. Dlaczego? Bo są otwarci. Bo poszukują. Bo czytają. Bo działa to trochę jak domino: kiedy zadziała raz, żyją nadzieją, że dalej pójdzie tak samo. Ale najważniejsze jest to, że widzą potencjał w promocji. Mają możliwości, więc z nich korzystają. U nas to nie do pomyślenia, że osiemnastolatka może mieć na koncie trylogię, którą znają miliony. Zaraz kiedy dowiedziałam się o początkach Estelle i sukcesie na Wattpadzie, od razu skojarzyła mi się z Pauliną Klecz (autorką książki Cień). Obie odniosły sukces w sieci, zyskały fanów, ale jednak trudno doszukiwać się kolejnych podobieństw. W naszym kraju marketing zjada debiutantów, a w wielu krajach zyskuje na sile dzięki nim. Dlatego z lekkim przygnębieniem, nie mogąc pogodzić się z rzeczywistością, sięgnęłam po dzieło nastolatki, która spełnia marzenia w imieniu tysięcy jej rówieśniczek w krajach podobnych do naszego.
