NAJNOWSZE

środa, 3 czerwca 2015

Kącik poetycki – cisza

źródło
Wydawać się może szaleństwem nazywanie ciszą chwili, w której słychać. Czyż istnieje piękniejsze szaleństwo? Albo cisza piękniejsza niż ta, która rozbrzmiewa w ogrodzie, smakuje truskawkami i pachnie słonecznikiem? 









Cisza


Cisza.
Wydawać się może szaleństwem
nazywanie ciszą chwili,
w której słychać.


Słyszę. 
Pszczoła o asymetrycznych
skrzydłach spija nektar
z dorodnego słonecznika.
Słynna rodzina świerszczy
znów daje filharmonijny koncert.
Stary przyjaciel dzięcioł,
który od wieków bada drzewa,
pyta raz po raz, czy moje serce
na pewno zdrowe.
Motyl muska figlarnie
zawstydzoną do czerwoności różę.



Tylko rozum wychwytuje gdzieś 
mimochodem świst zbliżającej
się lokomotywy…
Ale teraz cisza. Cisza dla serca.
Karmię je właśnie truskawkową
ambrozją. Jestem ja i przyroda - 
moja własna Olimpia.



Znów jestem dzieckiem
zaproszonym do raju.
Kontempluję. 
Cicho sza…

Podmiot liryczny czuje się trochę nieswojo zachwycając się ciszą w tym hałaśliwym świecie, nazywając ciszą "chwilę, w której słychać". Co słychać? Wyobraźmy sobie podobną sytuację: są wakacje, słońce puka do okna promieniami od samego rana, budzi do życia, obiecując  wiele przyjemności. Ja wierzę mu na promień jak na słowo i z przyjemnością przyjmuję zaproszenie na leśny koncert, który grają dziś najwybitniejsi artyści. Najpierw pszczoła – mała, zwinna, o asymetrycznych skrzydłach, którymi rytmicznie trzepocze, potem nieco bardziej klasycznie – znana od lat rodzina świerszczy, najlepsza w swym fachu, nagrodzona wielokrotnie brawami i proszona o bisy, i na koniec słynny od pokoleń dzięcioł – stary, dobry artysta. Zmysły szaleją, serce bije szybciej, a niewinny, spontaniczny pocałunek ukochanego doprowadza do czerwoności. Czuję się teraz jak róża – piękna, rozkoszna i wiem, że zachwycam wszystkie motyle, które specjalnie dla mnie urządziły festiwal kolorów natury. Wracając z koncertu przystaję, by spróbować dojrzałych truskawek, które obiecują raj kubkom smakowym i wcale się nie zawodzę. Smakują jak ambrozja, czuję się teraz boginią chwili. Niestety zdaję sobie sprawę, że jestem już coraz bliżej miasta, a mój spacer dobiega końca, bo świst lokomotywy zagłusza trzepot asymetrycznych skrzydeł, ale postawiam jeszcze chwilę pokontemplować. Oblizuję czerwone od truskawek usta i jeszcze jakiś czas czuję się beztrosko, beztrosko jak dziecko, które bawi się w ogrodzie i przyjaźni z naturą. Jakiś czas.

Czemu podmiot liryczny czuje się nieswojo, zachwycając się ciszą? Bo żyje w głośnym świecie hałaśliwych spraw. Nie da się tego zmienić, nie da zwolnić zawrotnej prędkości świata, ale czasem warto się zatracić. Choćby na dziesięć minut, choćby na minutę, warto zamknąć oczy i odciąć się od rzeczywistości, wsłuchać bardziej, posłuchać sercem ciszy, w której słychać szept natury. To przecież bezpłatna wycieczka do raju, z której w dowolnym momencie można powrócić. W głośnym świecie hałaśliwych spraw głodne są nasze zmysły, a Olimpia jest przecież na wyciągnięcie ręki.

Share:

Prześlij komentarz

Wiele dla nas znaczą Wasze opinie, dlatego dziękujemy za każdy zostawiony ślad i zachęcamy do komentowania i dzielenia się swoimi przemyśleniami.

 
Wróć na górę
Copyright © 2014 Essentia. Design: OtwórzBlo.ga | Distributed By Gooyaabi Templates