NAJNOWSZE

piątek, 24 lipca 2015

Hymn Smutno mi, Boże! – Juliusz Słowacki. Analiza i interpretacja

źródło
Wiersz Juliusza Słowackiego znany jest jako hymn O zachodzie słońca na morzu (Smutno mi, Boże!). Powstał o zachodzie słońca na morzu przed Aleksandrią, 19 października 1836 roku. Podmiotem lirycznym jest prawdopodobnie sam autor. Świadczy o tym nawiązanie do jego przeżyć, a także wypowiadanie się przezeń w pierwszej osobie liczby pojedynczej.

Na pierwszy rzut oka w utworze dostrzec można rytmiczność. Zbudowany jest z ośmiu regularnych strof, po sześć wersów każda. Pierwszy, drugi, trzeci i piąty to jedenastozgłoskowce, a czwarty i szósty – pięciozgłoskowce. Po piątej sylabie każdego z nich znajduje się średniówka. Utwór ma kompozycję klamrową – na początku i na końcu każdej strofy pojawia się ten sam motyw pejzażowy. Występują liczne środki poetyckie, jak np. przerzutnie:
Na tęczę blasków, którą tak ogromnie
Anieli twoi w siebie rozpostarli
czy inwersje:

Widziałem lotne w powietrzu bociany 

Długim szeregiem.
Mają one na celu podniesienie ekspresji, rytmiczności tekstu. Między innymi tę rolę spełniają również porównania, jak choćby:
Jak puste kłosy, z podniesioną głową 
Stoję rozkoszy próżen i dosytu...
Ich zadaniem jest również pobudzenie wyobraźni czytelnika, popchnięcie go do zrozumienia podmiotu lirycznego. To samo można powiedzieć o epitetach zastosowanych w tym utworze, np. blaskach gromu, niewinnej dziecinie.

Najważniejszym środkiem stylistycznym pojawiającym się w wierszu jest jednak apostrofa: Smutno mi Boże!, będąca jednocześnie wykrzyknieniem. Wskazuje ona adresata utworu, a także podkreśla wagę słów.

Cały utwór jest w pewnym sensie modlitwą, wołaniem do Boga, przyjaciela. Autor w każdej strofie zwraca się do niego, wyrażając swój ból, jednak nie z wyrzutem i złością, ale z pełną akceptacji rezygnacją.

W pierwszej zwrotce wyraźnie można odczuć, że podmiot liryczny przeżywa głęboki smutek. Opiewa piękne widoki, niesamowite kolory. Być może lęka się utraty tych pejzaży, tak jak utracił Polskę. Ogromnie tęskni za ojczyzną.

W drugiej zwrotce autor ukazuje pustkę, którą czuje w sercu. Porównuje siebie do pustych kłosów zboża, które muszą stać prosto, bez względu na pogodę, z podniesioną głową. Jest zmęczony udawaniem osoby szczęśliwej, dumnej i zadowolonej z życia. Swoją maskę zdejmuje jedynie przed Bogiem, który jest dla niego przyjacielem. Nie boi się powierzyć mu swych uczuć, tajemnic, otwiera swoje serce, szuka w Bogu oparcia. Ufa mu.

W trzeciej zwrotce podmiot liryczny porównuje się do małego dziecka, które płacze, oddzielone od matki. Zwraca tutaj szczególną uwagę na fakt, iż rodzicielka jest dla niego bardzo ważną osobą, wręcz najdroższą. Rozłąka bardzo go boli. Wie jednak, że noc nie przyniesie mu ulgi, bo kolejny dzień nie będzie inny. Żyje bez złudzeń, bez nadziei na lepsze jutro.

W kolejnej strofie widać wyraźnie, że podmiot liryczny jest rozdarty wewnętrznie. Świadczą o tym słowa:

Dzisiaj, na wielkim morzu obłąkany
Sto mil od brzegu i sto mil przed brzegiem.

Odchodzi, choć tego nie chce. Wie, że droga, którą przebył, prowadzi do domu, chce wrócić, lecz nie może, bo na razie nie jest to bezpieczne miejsce. Jest jak bociany, które dawniej widywał na polskim ugorze.

W piątej zwrotce również można odczuć melancholię, tym razem spowodowaną rozmyślaniami o śmierci. Autor porównuje się do pielgrzyma, który musi iść przez całe życie, nie zważając na trudy i niebezpieczeństwa; który musi iść, bo nie ma dla niego miejsca na świecie. Rozmyśla nad tą, jakże wielką, niesprawiedliwością, jest pewny, że umrze z dala od domu, że nigdy nie wróci, choć bardzo tego pragnie. Wie, że zginie na obczyźnie, mając ojczyznę w sercu.

Kolejna strofa również przepełniona jest nostalgią i śmiercią. Podmiot liryczny lęka się tego, że gdy zakończy swój żywot, nie zostanie po nim nic, nawet nagrobek. Obawia się, że nawet po śmierci nie zazna spokoju:
Więc że mieć będę niespokojne łoże,  
Smutno mi, Boże!
Być może uważa, że człowiek niepogrzebany będzie wędrował po świecie jako duch.

W siódmej zwrotce można się dopatrywać m.in. wyrzutów sumienia podmiotu lirycznego, jego żalu, ale i wdzięczności przemieszanej z rezygnacją. Z jednej strony autor cieszy się, że ludzie w ojczyźnie pamiętają o nim, modlą się za niego... Ale mimo to wie, że nie wróci – być może myśli, iż marnują oni swe modlitwy – modlitwy ludzi niewinnych jak dzieci – na prośby o jego powrót.

Ostatnia strofa to podsumowanie całości. Podmiot liryczny informuje, że chce wyrazić swój smutek, nim umrze. Zdaje sobie sprawę z tego, że czas bardzo szybko mija, a człowiek nic nie znaczy w perspektywie wszechświata. Wie, że będą po nim inni, którzy też kiedyś zakończą swoje życie, a świat o nich zapomni. Godzi się z tym, nie pragnie chwały. Korzy się przed Bogiem, gdyż jest nikim – marnym stworzeniem.

Utwór Juliusza Słowackiego bardzo mi się podoba. Jego treść może się odnosić do życia każdego człowieka. Wszystkich nas czeka koniec. Prędzej czy później ogarną nas myśli związane ze śmiercią, upływem czasu, tęsknotą za utraconym pięknem... Ważne jest, by szukać wtedy oparcia w Bogu, otworzyć dla niego swe serce. Słowacki wyraził to w sposób doskonały. Dał nam do zrozumienia, że choć otacza nas blask, to możemy utracić wszystko, a wspomnienia mogą być bardzo bolesne.

Share:

2 komentarze :

  1. Tego typu posty przydadzą mi się do matury, która czeka mnie za dwa lata.
    http://kruczegniazdo94.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co prawda to jest wiersz z podręcznika gimnazjalnego, ale jego sens przemawia do wszystkich. To nie tylko argument do jakiejś pracy, ale po prostu piękny utwór i niezwykły przekaz.

      Usuń

Wiele dla nas znaczą Wasze opinie, dlatego dziękujemy za każdy zostawiony ślad i zachęcamy do komentowania i dzielenia się swoimi przemyśleniami.

 
Wróć na górę
Copyright © 2014 Essentia. Design: OtwórzBlo.ga | Distributed By Gooyaabi Templates