NAJNOWSZE

piątek, 8 sierpnia 2014

Chodź i namaluj mi słońce!



źródło
Gabriela Gargaś jest z wykształcenia ekonomistką i bankowcem. Na co dzień to mama, przyjaciółka, szwagierka, kobieta całą duszą. Jej motto życiowe to: Sztuka życia to cieszyć się małym szczęściem.

Czasem do naszych rąk trafiają pozycje, którym chcemy poświęcić każdą wolną chwilę. Historie wzruszają nawet najmniej wrażliwych czytelników, sprawiają, że chce się więcej, zapadają w naszej pamięci na bardzo długi czas, Co więcej – zdarzają się również takie, do których będziemy wielokrotnie powracać w przyszłości. Ostatnimi czasy bardzo ciężko trafić na tego rodzaju książki; osobiście zdarza mi się to rzadko (mimo nieustannego szukania). Tym razem jednak jestem przeszczęśliwa, ponieważ udało mi się znaleźć diament – cudo, które nie tylko wzruszyło mnie bezwzględnie, ale także pokazało wszystkie wartości życiowe, które zostają powiązane z miłością i przywiązaniem. Tą pozycją jest Namaluj mi słońce Gabrieli Gargaś – autorki Jutra może nie być i W plątaninie uczuć.


Słyszałem, że miłość to dwie samotności, które spotykają się po to, by im było lepiej w życiu.

Główną bohaterką powieści jest Sabina Kotarska, która trudni się w dosyć rzadko spotykanym zawodzie pod tajemniczą nazwą „przyjaciel do wynajęcia”. Wiele osób na świecie jest bardzo samotnych, nie mają nikogo, komu mogą powierzyć swoje problemy i tajemnice. Są to różne sytuacje – samotność matek, samotność osób, które odczuwają już pierwsze choroby ze względu na wiek, załamanie życiowymi wyborami, czy też codzienna rutyna, w której nie wydarza się nic godnego uwagi. Tych ludzi łączy potrzeba poczucia bliskości, wysłuchania, podbudowania ego, poczucia się ważniejszym. Wówczas pojawia się Sabina – przyjaciółka na kilka chwil, pomagająca, wysłuchująca każdych zwierzeń, służąca dobrą radą. Jest świetna w tym, co robi, więc klientów jej nie brakuje. Jak to mówią: szewc bez butów chodzi, toteż Kotarska nie ma u swojego boku kochającego mężczyzny, w jej mieszkaniu nie ma rozkrzyczanych małych dzieci, dla których mogłaby być wspaniałą i troskliwą matką. Kobieta lubi ład i porządek – wszystko chciałaby mieć dopięte na ostatni guzik, jest perfekcjonistką. Jej idealny świat zaczyna się sypać niczym domek z kart w chwili, gdy poznaje Marysię – małą dziewczynkę, która pierwszego dnia znajomości chce się zaprzyjaźnić z Sabiną i prosi, by namalowała jej słońce. Akcja nabiera tempa, gdy w jej życiu pojawia się Maks – ojciec Marysi…

On i ja, pełni sprzeczności i kontrastów. Zagubiona i odnaleziony. Zawstydzona i on, tak bezwstydnie wyzuty z barier. Arogancki mężczyzna i nieśmiała kobieta.

Autorka, tworząc postać Maksa, pokazuje czytelnikom, jakie piętno na naszym życiu może wycisnąć nieszczęśliwa miłość. Mężczyzna nie miał lekko – gdy był małym chłopcem, na swojej skórze odczuł, czym jest alkoholizm i niekochający ojczym; był odtrącony. Kiedy dorósł, miał nadzieję, że wszystko będzie inaczej, los się odwróci. Niestety, życie i tym razem go nie oszczędzało; poznał matkę Marysi, która również okazała się nie w porządku. Dlaczego? Czy los nadal był okrutny i nie pozwalał mu cieszyć się z jego walorów? Przeczytajcie sami! 

Od dzieci można się naprawdę wiele nauczyć. Przede wszystkim beztroski i braku skostnienia. Dzięki dzieciom dojrzewamy, porzucamy egoizm, uczymy się uśmiechać na widok jeża.

W całej powieści najbardziej urzekła mnie postać Marysi. Dziewczynka zaimponowała mi swoją dojrzałością, jest prawdziwą bohaterką. Mimo ciężkiego życia, kłopotów i młodego wieku radzi sobie doskonale. Obwinia siebie o to, że jej mamusia odeszła, nie może sobie poradzić z tym, że jest w ten sposób szykanowana przez rówieśników. Każde małe dziecko potrzebuje przecież miłości rodziców, ich wsparcia i potrzeby bycia ważnym w ich życiu. Stąd może to przywiązanie i miłość, jaką obdarza Sabinę. Czytając książkę, byłam poruszona do granic możliwości losem tego dziecka – serce mi się krajało, a oczy co jakiś czas stawały się mokre. Nie da się opisać tego słowami, to TRZEBA PO PROSTU PRZECZYTAĆ. 

Kochać to także umieć się rozstać. Umieć pozwolić komuś odejść, nawet jeśli darzy się go wielkim uczuciem. Miłość jest zaprzeczeniem egoizmu, zaborczości, jest skierowaniem się ku drugiej osobie, jest pragnieniem przede wszystkim jej szczęścia, czasem wbrew własnemu

Gabriela Gargaś pokazuje czytelnikom prawdziwe wartości życiowe – miłość, przyjaźń, braterstwo. Ukazuje, że ciągle gonimy za pieniędzmi, sławą, karierą, zajmujemy się błahymi sprawami, zapominając jednocześnie o rodzinie i bliskich. Tak naprawdę to mała Marysia uczy Sabinę tego, co powinno być dla niej najważniejsze. Zajmuje jej życie różnymi błahostkami – razem patrzą w słońce, cieszą się z byle czego, bawią się z biedronkami. Takie małe rzeczy sprawiają, że życie może stać się piękniejsze – pod warunkiem, że dzieli się te chwile z osobami, które się kocha. 

Historia przedstawiona przez Gabrielę Gargaś to opowieść o prawdziwym życiu, przeciwnościach losu, rozterkach, kłopotach, ale przede wszystkim o prawdziwej miłości, która zdarza się tylko raz, a jej siła jest niesamowita. Często wzrusza, rozśmiesza, bawi i umoralnia do granic. To pozycja, która pozostaje w naszych sercach na zawsze i często powoduje, że chce się do niej wracać. Jest idealna na każdy dzień; sprawia, że odrzuca się wszystkie codzienne obowiązki i czyta się, by wiedzieć więcej, więcej i… WIĘCEJ. Polecam tę książkę każdemu, bo naprawdę warto. Zobaczycie, że nie będziecie żałować. Taki diament trzeba docenić! 

– Przyjaciołom się więcej wybacza?

–  Ludziom, których się kocha, można wybaczyć wszystko.

–  Nawet jeśli cię zawiodą?

–  Nawet jeśli zawiodą


Share:

4 komentarze :

  1. Odpowiedzi
    1. Widzę, że recenzja Wiktorii tylko utwierdziła Cię w przekonaniu, że warto po nią sięgnąć :) Tak trzymaj!

      Usuń
    2. Warto sięgnąć. Czytajcie - polecam :D

      Usuń

Wiele dla nas znaczą Wasze opinie, dlatego dziękujemy za każdy zostawiony ślad i zachęcamy do komentowania i dzielenia się swoimi przemyśleniami.

 
Wróć na górę
Copyright © 2014 Essentia. Design: OtwórzBlo.ga | Distributed By Gooyaabi Templates