NAJNOWSZE

sobota, 16 stycznia 2016

Wszystkie drogi Alana Rickmana



źrodło
Teatr traktował jak religię. Aktorstwo – niczym powołanie. Do pracy podchodził z należytą powagą, do siebie i własnych słabości niekoniecznie. Kim był Alan Rickman? Bo na pewno nie jedynie Severusem Snape'em czy Hansem Gruberem. Jeśli chcesz wiedzieć kim jestem – mawiał – wszystko znajdziesz w mej pracy. A jego praca była niezwykle piękną, kolorową podróżą przez film, teatr i telewizję.

Miał siedem lat, gdy zrozumiał, że zostanie aktorem. Jednak dopiero w wieku dwudziestu pięciu postanowił aplikować do Royal Academy of Dramatic Art, ponieważ – jak sam twierdził – były też inne drogi, które musiał przejść w pierwszej kolejności. Jedną z tych dróg było studiowanie grafiki na Chelsea College of Art And Designe, gdzie poznał swą przyszłą partnerkę – Rimę Horton. Spędzili razem całe życie, mimo że potajemny ślub odbył się dopiero kilka lat temu. Ceremonia miała miejsce w Nowym Jorku, a wzięli w niej udział tylko oni dwoje; bez rodziny, przyjaciół, a nawet obrączek. 

Najprościej można powiedzieć, że Alan Rickman mógł być każdym. Różnorodność ról, które przyjmował, nie pozwoliła go sklasyfikować ani zamknąć w konkretnej szufladzie. Podróż przez kolejne postacie nie musiała mieć końca, bo nigdy nie stawiał sobie ograniczeń. Zawsze twierdził, że drogą do poważnego traktowania swojego zawodu, jest niepoważne traktowanie samego siebie; i właśnie tak robił. Dzięki temu wszystkim rolom mógł poświęcić cały swój talent i odpowiedzialność, a każdy film, w którym występował, stawał się częścią nie tyle jego kariery, co życia. Zachwycał nie tylko umiejętnościami, ale także głosem. Był aktorem, którego filmowe kwestie stawały się przedmiotem kultu, niekoniecznie ze względu na ich głębię, ale sam głos Rickmana; chociażby słynne "turn to page 394" będące częścią wypowiedzi Severusa Snape'a w Harrym Potterze i Więźniu Azkabanu. 


Pięćdziesiąt twarzy Rickmana


Miał trzydzieści jeden lat, gdy po raz pierwszy wystąpił w telewizji. Przez następne trzydzieści siedem zdołał wcielić się w ponad pięćdziesiąt postaci, a pierwszą z nich był odziany w obcisłe rajtuzy Tybalt z Romea i Julii, spektaklu zrealizowanego na potrzeby BBC w roku 1978. Cztery lata później otrzymał główną rolę w miniserialu The Barchester Chronicles, gdzie wystąpił jako wielebny, Obadiah Slope. Jednak to nie rola księdza przyniosła mu światową sławę.

W 1988 roku na ekrany kin weszła – uważana dziś za klasykę kina akcji – Szklana pułapka. U boku Bruce'a Willisa Rickman wcielił się w postać niemieckiego terrorysty, Hansa Grubera. Rola ta przyniosła mu zaszczytne czterdzieste szóste miejsce na liście 100 największych filmowych bohaterów i złoczyńców. Jako czarny charakter zabłysnął po raz kolejny przy okazji filmu Robin Hood: Książę Złodziei (1991). Za doskonałe wykreowanie postaci Szeryfa Nottingham otrzymał nagrodę BAFTA. Nie było to jego pierwsze spotkanie z tą nagrodą, gdyż rok wcześniej był już do niej nominowany. W melodramacie Anthony'ego Minghella "głęboko, prawdziwie, do szaleństwa" zagrał zmarłego mężczyznę, który pod postacią ducha wraca na Ziemię, aby pocieszyć zrozpaczoną żonę. 

Alan Rickman jako Hans Gruber


Każda postać, którą gram, ma inny wymiar. 

Aktor jest agentem przemiany. 


Po świetnych rolach w Szklanej pułapce i Robin Hoodzie Alan Rickman był utożsamiany głównie z czarnymi charakterami. W przyszłości już nigdy nie zagrał jednoznacznie złej postaci, za to jego role stawały się coraz bardziej różnorodne. W 1995 roku wystąpił pod postacią nieśmiałego romantyka – pułkownika Brandona – w obsypanej nagrodami adaptacji powieści Jane Austen pt. Rozważna i romantyczna. Rok później, za tytułową rolę w filmie telewizyjnym Rasputin, otrzymał Złotego Globa i nagrodę Emmy. Nie ograniczał się tylko do poważnych ról: w 1999 mogliśmy zobaczyć Rickmana w komedii science fiction, Kosmiczna załoga z Sigourney Weaver i Timem Allenem, a następnie u boku Bena Afflecka i Matta Damona w hollywoodzkiej komedii fantasy Dogma. 

Rickman jako dr Lazurus w Kosmicznej załodze
Kolejny przełom w jego karierze nastąpił przy okazji roli Severusa Snape'a w serii filmów o Harrym Potterze. Aktor był związany z produkcją przez dziesięć lat, a grany przez niego bohater stał się przedmiotem powszechnego uwielbienia, nie tylko ze względu na samą postać, ale właśnie na Alana Rickmana, który wykreował ją doskonale. Co ciekawe, J.K. Rowling nigdy nie zdradziła mu szczegółów dotyczących Severusa Snape'a. Udzieliła mu jedynie strzępka informacji, które pozwoliły mu myśleć, że mistrz eliksirów nie jest tak jednoznaczny i prostolinijny, jak wydaje się w pierwszych częściach sagi. W wywiadzie przyznał, że przeczytał wszystkie części Harry'ego Pottera, gdyż tylko one są wykopaliskiem wiedzy na temat bohaterów, jednak nieprawdą jest, aby kiedykolwiek użył krążących w internecie słów: Mając osiemdziesiąt lat, będę siedział w mym bujanym fotelu, czytając Harry'ego Pottera, a rodzina zapyta mnie: przez te wszystkie lata...? Odpowiem: Zawsze. W rzeczywistości, ów cytat został wymyślony przez jednego z fanów i w tajemniczy sposób przypisany Rickmanowi. Niestety, rola Snape'a sprawiła, że został łatwo zaszufladkowany, przez co fani, piszący do niego listy, nie powinni o niej wspominać, jeśli chcieli uzyskać odpowiedź. Co prawda, dla Harry'ego Pottera odrzucił możliwość podkładania głosu lordowi Farquadowi ze Shreka, ale w międzyczasie wcielał się również w inne role.

Alan Rickman jako Severus Snape
Jedną z nich była postać zazdrosnego męża Emmy Thompson w komedii romantycznej To właśnie miłość z 2003 roku. Natomiast za rolę kardiochirurga, Alfreda Blalocka, w filmie telewizyjnym W rękach Boga otrzymał kilka nominacji do prestiżowych nagród. Zagrał także w cenionym filmie Toma Tykwera: Pachnidło: historia mordercy, gdzie pod postacią zamożnego szlachcica, a przede wszystkim zatroskanego ojca, pragnął ochronić córkę przed morderstwem. Wraz z Johnnym Deppem i Heleną Bonham-Carter sprawdził się nie tylko aktorsko, ale i wokalnie w mrocznym musicalu Tima Burtona Sweeney Todd: demoniczny golibroda z Fleet Street. Współpraca ze znanym reżyserem nie skończyła się na jednej produkcji: w 2010 roku Alan Rickman użyczył głosu Absolemowi, palącej shishę gąsienicy z Alicji w Krainie Czarów. Podczas ostatnich lat swej kariery był też kochającym sztukę magnatem oszukanym przez Colina Firtha w komedii kryminalnej Gambit, czyli jak ograć króla oraz Ronaldem Reaganem w Kamerdynerze

Alan Rickman był terrorystą. A oprócz tego nauczycielem eliksirów, złym mężem, chirurgiem, sędzią, kosmitą, gąsienicą, szlachcicem i prezydentem. Przywołując więc kwestię sprzed kilku akapitów, najprościej można powiedzieć, że mógł być wszystkim. Jednak jego kariera filmowa nie polegała jedynie na aktorstwie. W 1997 roku wyreżyserował Zimowego gościa – dramat opowiadający nie tylko o srogiej zimie w małej, szkockiej miejscowości, ale także o trudach starości i rodzinnych relacjach matki z córką. Film doczekał się trzech nagród na festiwalu w Wenecji i czterech nominacji. Sam Rickman wcielił się w nim w rolę zwykłego przechodnia, który niepostrzeżenie wpada na główną bohaterkę na ulicy. Z kolei w 2014 roku został Ludwikiem XIV w wyreżyserowanym przez siebie kostiumowym komediodramacie Odrobina chaosu z Kate Winslet i Helen McCrory. 

Alan Rickman jako sędzia Turpin

Nie samym filmem żyje aktor 


Alan Rickman powiedział kiedyś, że teatr jest jego religią. Było to miejsce, od którego zaczął i do którego zawsze wracał. Zasłynął nie tylko jako aktor filmowy, ale przede wszystkim teatralny. Początkowo pracował nad Mewami Czechowa i The Grass Widow Wilsona w niezależnym teatrze Royal Court. Jego kariera teatralna zaczęła rozkwitać, gdy dołączył do Royal Shakespeare Company w 1978 roku. Trwająca dziesięć lat współpraca zaowocowała rolami w takich sztukach, jak: Burza, Jak wam się podoba, Stracone zachody miłości, Troilus i Kresyda czy Antoniusz i Kleopatra. Jednak Rickman nie był z tego zadowolony. RSC uważał za fabrykę, w której produkuje się zbyt wiele sztuk na raz, nie poświęcając uwagi żadnej z nich i nie pomagając młodym aktorom w rozwijaniu się. 
Za przełom w jego teatralnej karierze uważa się główną rolę Hrabiego de Valmonta w adaptacji Niebezpiecznych związków napisanej przez Christophera Hamptona. Dwa lata po premierze w 1985 roku spektakl został przeniesiony na Broadway, gdzie został uhonorowany nominacją do nagrody Tony (Antoinette Perry Award for Excellence in Theatre) i Drama Desk Awards. 

Niebezpieczne związki, 1985
Alan Rickman jako Hamlet, 1992

W 1986 zagrał Hendrika Höfgena w dramacie Klausa Manna – Mephisto. Premiera spektaklu odbyła się w londyńskim teatrze Barbican. Nie ograniczał się jedynie do brytyjskiego teatru; w japońskiej sztuce pt. Tango at the End of Winter wykreował postać słynnego aktora. Rok później wcielił się w rolę księcia Hamleta w Riverside Theatre Nottingham. Mimo powszechnego przekonania, że rola w tym szczególnym dramacie jest dla każdego aktora wisienką na torcie, Alan Rickman wcale nie spoczął na laurach. Pozostawał w teatrze, bo właśnie tu czuł się najlepiej. W 1998 roku występował jako Marek Antoniusz w Antoniuszu i Kleopatrze, mimo iż dwadzieścia lat wcześniej, w tej samej sztuce, grał jedynie żołnierza. Rok 2001 na nowo przeniósł Rickmana na Broadway po sukcesie komedii romantycznej Private Lives zrealizowanej w Albery Theatre w Londynie. W samym Nowym Jorku sztuka została wystawiona sto dwadzieścia siedem razy, przynosząc twórcom wiele prestiżowych nagród, w tym nagrodę Tony, do której były już nominowane Niebezpieczne związki.

W branży teatralnej Alan Rickman również zasłynął jako reżyser. Głośnym echem odbiła się zrealizowana przez niego sztuka My Name Is Rachel Corrie bazująca na pamiętniku i wiadomościach samej Rachel – amerykańskiej studentki i aktywistki, która zginęła, zmiażdżona przez buldożer, podczas jednego z protestów w Palestynie. Spektakl zdobył Theatregoers' Choice Award dla Najlepszego reżysera i Najlepszej nowej sztuki. 


Nigdy nie byłem zdolny do tworzenia planów w moim życiu. 

Po prostu wędrowałem od rozterki do rozterki.


Podróż Alana Rickmana trwała niespełna siedemdziesiąt lat. Od krótkiej kariery grafika przez studia aktorskie, występy teatralne, telewizyjne i filmowe aż po reżyserię. Każda produkcja, w której występował, niosła ze sobą coś nowego, a każdy bohater był inny od poprzedniego. Doskonale sprawdzał się zarówno w rolach tragicznych, jak i komediowych. Co więcej, był jednym z najlepszych aktorów szekspirowskich w dzisiejszej Anglii. I wciąż podróżował: od kapłana do Marka Antoniusza, a potem jeszcze dalej.

To role zdobywają nagrody, nie aktorzy – powiedział podczas jednego z wywiadów. Prawdą jest, że Alan Rickman nigdy ról nie selekcjonował, bo żadna nie była ważniejsza od drugiej. Do każdej podchodził z jednakowym zaangażowaniem, gdyż aktorstwo nie było jedynie jego pasją, ale i rzemiosłem. I tak, jak obiecał: swą pracę traktował bardzo poważnie, siebie – z dużym dystansem. Odgrywanie prostych postaci nie uwłaczało jego godności, a wcielanie się w wybitne jednostki nie napawało go dumą. Być może dlatego, że życie Alana Rickmana nigdy nie było pogonią za wspaniałą karierą czy światową sławą. Było po prostu podróżą przez kolejne drogi, które zechciał przejść.

Share:

1 komentarz :

  1. Alan Rickman jest boski i najlepszy i przy tym taki pokorny

    OdpowiedzUsuń

Wiele dla nas znaczą Wasze opinie, dlatego dziękujemy za każdy zostawiony ślad i zachęcamy do komentowania i dzielenia się swoimi przemyśleniami.

 
Wróć na górę
Copyright © 2014 Essentia. Design: OtwórzBlo.ga | Distributed By Gooyaabi Templates