NAJNOWSZE

środa, 16 marca 2016

Wiedźmin 3: Dziki Gon – gra idealna?


Temat ten, mój drogi czytelniku, był już wałkowany wiele razy i z pewnością, widząc taki nagłówek,  natychmiast scrollujesz dalej, nie chcąc tracić czasu na recenzję gry, o której wiesz już tak wiele. Nie mogę cię za to winić, jeśli zechcesz – scrolluj dalej. Dla mnie jednak ta gra to coś więcej.To ukoronowanie mojej "kariery gracza" oraz zamknięcie pewnego rozdziału w życiu. Wykształciłem swój gust przy Wiedźminie. Był to mój pierwszy RPG i to dzięki niemu zostałem w tym gatunku już prawdopodobnie na zawsze. Przede wszystkim to historia, która jest bliska mojemu sercu, gdyż porusza do bólu brutalne i istotne kwestie naszego świata. Brzmi podniośle? W pewnym sensie właśnie takie jest. Chciałbym ci więc, mój drogi czytelniku, przedstawić grę cRPG, która ukazała się w maju 2015 roku – Wiedźmina 3: Dziki Gon, dzieło CD Projekt RED, ostatnią część z serii Wiedźmin, stworzonej na podstawie sagi Andrzeja Sapkowskiego o takim samym tytule. Razem przyjrzymy się temu niedoskonałemu dziecku.



Twórcy: CD Projekt RED
Tytuł: Wiedźmin 3: Dziki Gon 

Zarys fabularny

Zaprawdę, nie masz nic wstrętniejszego ponad monstra owe, naturze przeciwne, wiedźminami zwane, bo są to płody plugawego czarostwa i diabelstwa. Są to łotry bez cnoty, sumienia i skrupułu, istne stwory piekielne, do zabijania jedynie zdatne. Nie masz dla takich jak oni między ludźmi poczciwymi miejsca. A owo Kaer Morhen, gdzie ci bezecni się gnieżdżą, gdzie ohydnych swych praktyk dokonują, starte być musi z powierzchni ziemi, a ślad po nim solą i saletrą posypany.


Monstrum albo wiedźmina opisanie.
Anonim


Trudno jest mi dopuścić taką możliwość, ale zdaje sobie sprawę, że są jeszcze osoby, które nie wiedzą, z czym się Wiedźmina je. Postanowiłem więc, że pokrótce wyjaśnię, o co w tym wszystkim chodzi. Otóż gracz kieruje poczynaniami tytułowego wiedźmina, adepta Cechu Wilka, dziecka zabranego rodzicom, które w wiedźmińskim siedliszczu Kaer Morhen zostało zmutowane i przeszkolone, by stać się elitarnym zabójcą potworów i wszelkiego tałatajstwa pokoniunkcyjnego, czyli powstałego w wyniku przenikania się sfer. Pogardzany i opluwany przez "normalne" społeczeństwo jest mu jednak nieodzownie potrzebny. Nie jest to byle jaki wiedźmin, sterujemy bowiem Geraltem z Rivii, znanym łowcą potworów, który swe piętno odcisnął prawdopodobnie na każdym z krajów Królestw Północy. Nie jestem w stanie streścić fabuły książek oraz poprzednich dwóch części, dlatego przytoczę jedynie fabułę Wiedźmina 3. Nasz Geralt, który w końcu odzyskał pamięć, rusza w poszukiwania swojej dawnej i utraconej miłości i dziecka przeznaczenia, dziewczynki Ciri, którą kocha jak swoją własną córkę. Na drodze staje mu tytułowy Dziki Gon, który również ma plany co do niezwykle uzdolnionej Cirilli, a także światowa polityka, w którą, chcąc nie chcąc, nasz biedny mutant zostaje uwikłany. Nie jest to więc klasyczny RPG z cyklu "uratujmy świat", ale bardzo osobista historia, prowadzona odpowiednim tempem, które pozwala nam wsiąknąć w umysł protagonisty i odczuć jego bóle, radości i rozczarowania.

Protagonista

Tak Panie, wiedźmin, ale poza tym swój chłop.
Opis: żołnierz do chirurga Rasty’ego na temat Coëna.


Otóż to! W Wiedźminie 3: Dziki Gon nie mamy możliwości stworzenia swojego bohatera, toteż pewien profil psychologiczny jest mu już narzucony. Bez obaw! Geralt z Rivii to postać barwna, pełna humoru, często czarnego, ale również złożona, z wieloma moralnymi rozterkami, których teoretycznie jako mutant nie powinien mieć. Bardzo łatwo jest nam go zrozumieć, ponieważ nie dręczą go jedynie problemy wielkie, ba, w większości przypadków ma je gdzieś, a meczą go problemy drobne, absolutnie ludzkie i przyziemne. Może właśnie dlatego tak łatwo się z nim utożsamiamy? Już po chwili jesteśmy zaangażowani w fabułę, przejęci i zainteresowani. Jest nam przykro, gdy Geralt jest smutny. Jesteśmy wściekli, gdy Geralt jest wściekły. Odczuwamy z nim całą tę historię, co nie zaskakuje, o ile ktoś grał również w poprzednie części (co polecam, gdyż ogrywając je wszystkie, widzimy tę historię w ciągłości, co nadaje jej niesamowitej głębi, pewnego osobistego wyrazu, tak rzadko spotykanego w dzisiejszych produkcjach). Nasz wiedźmin to człowiek zaplątany w samego siebie, pełen rozterek, wątpliwości i goryczy, aczkolwiek nie stroni on od pomocy nawet, gdy nie widzi w tym żadnego zysku, często wręcz doskonale orientuje się, że na tym straci. Bohater idealny? Sam w sobie na pewno świetny, niektórych może jednak znudzić po iluśset godzinach gry, szczególnie jeśli dopiero wchodzi w ten gatunek i w pewien specyficzny klimat świata stworzonego przez Andrzeja Sapkowskiego.

Grafika

Każdy sen, ten czarowny i piękny, zbyt długo śniony zamienia się w koszmar. A z takiego budzimy się z krzykiem.


To dość kontrowersyjny punkt w tej recenzji. Nie zrozumcie mnie źle, grafika w Wiedźminie 3 jest przepiękna. Szczególnie na najwyższych ustawieniach, które – całe szczęście – było mi dane zobaczyć. Jest jednak pewien kłopot.
Oczekiwania.

Tak jak przy każdej grze z dobrą promocją są one ogromne. W przypadku Wiedźmina 3 nie było inaczej. Do sieci wypływały różnego rodzaju materiały z gry, a grafika tam ukazana olśniewała i sprawiała wrażenie... po prostu – wrażenie. Zostało to jednak zweryfikowane po premierze gry, gdyż realna grafika okazała się znacznie mniej oszałamiająca, a to z jednego prostego powodu, którego niektórzy moim zdaniem nie potrafią pojąć. Rynek! To rynek wyznacza standardy i możliwości, na jakie może sobie pozwolić deweloper. Nawet w obecnym stanie wymagania Wiedźmina 3 przerażają, a wiele komputerów uruchamia tę grę na średnich i  nawet to przychodzi z trudem. Twórcy Wiedźmina mieli do wyboru albo stworzyć grę, której pół świata nie uruchomi, albo też stworzyć taką, która nadal będzie olśniewać, ale będzie możliwa do uruchomienia na jak największej liczbie maszyn. Powiodło im się to w stu procentach, ponieważ szata graficzna Wiedźmina pomimo faktu, że nie jest tym samym, co dane nam było oglądać przed premierą, zachwyca. Liczba polygonów i szczegółów przeraża, a zachód słońca i ogólnie oświetlenie jest jednym z najlepiej zrobionych W OGÓLE. Czy to znaczy, że jest bez szwanku? Cóż, moim zdaniem dość ubogo wyglądają niektóre mury, płaskie i wyraźnie specjalnie "ubrzydzone" aby przystosować grafikę, tak jak już wspomniałem, do większej liczby komputerów. Roślinność również mogłaby być zrobiona z większej liczby elementów. Natomiast modele  NPC i potworów są zrobione cudownie, oddają ich przynależność klasową, miejsce pracy danej postaci i tym podobne.

(Wszystkie użyte screeny pochodzą z mojej PC-towej wersji gry.)

Ciąg dalszy recenzji nastąpi.

Share:

Prześlij komentarz

Wiele dla nas znaczą Wasze opinie, dlatego dziękujemy za każdy zostawiony ślad i zachęcamy do komentowania i dzielenia się swoimi przemyśleniami.

 
Wróć na górę
Copyright © 2014 Essentia. Design: OtwórzBlo.ga | Distributed By Gooyaabi Templates